Witamy, Gość
Nazwa użytkownika: Hasło: Zapamiętaj mnie

TEMAT: Tam, gdzie ogry mówią dobranoc

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 09:58 #64684

  • whoanita
  • whoanita Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 305
  • Otrzymane podziękowania: 259
Witajcie. Zanim podjęłam decyzję o swoim wątku tutaj, upłynęło trochę wody i odwiedziłam wiele innych for ogrodniczych. Wybrałam to miejsce. Może też ze względu na poznanych tu ludzi, których mam w dość bliskich okolicach. Chyba chcę być wśród swoich, wśród tych bliskich właśnie. Białystok, Juchnowiec, Bielsk Podlaski, pozdrawiam Was serdecznie. W zasadzie miałam nie otwierać żadnego wątku i nigdzie... Jednak jak to w życiu bywa, znalazłam powody, by zmienić swoją decyzję.

Moje miejsce na ziemi, od prawie 6 lat znajduje się na Podlasiu. Jest to prosty, wiejski ogródek, bo najbardziej kocham prostotę, do której nie potrzebny jest wypchany portfel, ani mnóstwo dodatków. Styl rustykalny, który poniekąd wymusza okolica i drewniany dom, a najbardziej chyba moja dusza i styl życia, jaki prowadzę. Chciałam, aby to miejsce pasowało do okolicy i nie wyróżniało się zbyt mocno. Aby wpasowało się w klimat, a zwłaszcza w osobowość jego właścicielki. Nic specjalnego. Większość Waszych ogrodów „bije mnie na głowę”, ale kocham to miejsce. Tu zdecydowałam się żyć. Takie było założenie, taki właśnie ma być mój ogród, doskonale niedoskonały. Nie równiutki, od linijki, z idealnie przyciętą trawą. Nie aspirujący do znalezienia się w miesięczniku ogrodniczym. Nie modelowy. Nie kolekcjonerski. Ma być dla mnie, nie ja dla niego. Dla mnie, nie dla innych.

Przeczytałam kiedyś pewną historię o rozumnym ogrodniku. Opowieść, której autorem jest Ajahn Brahmavamso. Słowa, które jakoś mi zapadły w serce i stały się takim ogrodowym przewodnikiem:


Większość ludzi w Australii ma swój przydomowy ogród, ale tylko garstka z nich wie, jak się w nim wyciszyć. Dla pozostałych, ogród stanowi tylko kolejne miejsce pracy. Więc zachęciłem tych z ogrodem, by pielęgnowali jego piękno, pracując w nim niewiele, a w zamian dbali o swoje dusze, siedząc w jego ciszy i podziwiając jego dary natury. Pierwszy lepszy głupiec pomyśli, że to niezły pomysł. Ludzie, tacy jak on, postanawiają zatem popracować co nieco, a potem pozwolić sobie na kilka chwil wytchnienia i zadumy w swoim ogrodzie. Mimo wszystko, trawnik wymaga koszenia, przydałoby się podlać kwiaty, zgrabić liście, przyciąć krzewy, zamieść ścieżkę… Oczywiście, zabiera to im cały wolny czas, by mieć z głowy zaledwie ułamek „tych niewielkich prac”. Ich praca nigdy nie jest skończona, stąd zawsze brak im tych kilku chwil wytchnienia. Czy zauważyłeś, że w naszej kulturze, tych, którzy „odpoczywają w spokoju”, można znaleźć jedynie na cmentarzu? Drugi głupiec pomyśli, że jest o wiele bystrzejszy niż pierwszy. Ludzie, tacy jak on, odkładają grabki i konewki, i siadają w ogrodzie, czytając gazetę – przypuszczalnie jakieś kolorowe czasopismo ze zdjęciami przyrody. Ale to jest tylko przyjemny relaks z gazetą, a nie szukanie spokoju w twoim ogrodzie. Trzeci głupiec odłoży wszelkie narzędzia ogrodnicze, wszystkie gazety, czasopisma, odbiorniki radiowe i tylko będzie siedział, delektując się spokojem swojego ogrodu… zaledwie kilka sekund! Ludzie, tacy jak on, w takich chwilach zaczynają myśleć: „Ten trawnik naprawdę potrzebuje koszenia. I te krzewy należy jak najszybciej przystrzyc. Jeśli nie podleję kwiatów, mogą uschnąć w ciągu kilku dni. A może pasowałaby tu, w rogu, także ładna gardenia? Tak! Zdecydowanie, razem z tym ozdobnym poidełkiem dla ptaków z przodu. Dostanę takie w centrum ogrodniczym…”. Mamy tu dające przyjemność myślenie i planowanie. Nie ma w tym spokoju umysłu. Mądry ogrodnik myśli w ten sposób: „Pracowałem wystarczająco długo, nadszedł teraz czas, by cieszyć się owocami własnej pracy, wsłuchać się w kojący spokój. Nawet, gdy trawnik wymaga koszenia i liście grabienia, i jeszcze coś tam należy zrobić! A niech tam, nie teraz”. W ten właśnie sposób odnajdujemy mądrość, jak cieszyć się ogrodem, nawet gdy nie jest on doskonały. Być może, gdzieś tam, za krzewami ukrywa się jakiś stary japoński mnich, który tylko czeka, by z nich wyskoczyć i powiedzieć nam, że nasz zapuszczony, stary ogród jest naprawdę doskonały. Rzeczywiście, jeśli spojrzymy na pracę, która już jest wykonana – zamiast skupiać się na tym, co należy jeszcze wykonać – być może zrozumiemy, że to co zostało zrobione, jest skończone. Lecz jeśli skupiamy się wyłącznie na niedociągnięciach i błędach, na rzeczach, które wymagają korekty, tak jak w przypadku mojego murku z cegieł w świątyni zakonnej, nigdy nie poznamy spokoju. Rozumny ogrodnik cieszy się kwadransem spokoju dla siebie, w otoczeniu doskonałej niedoskonałości przyrody, nie zaprzątając sobie niczym głowy, niczego nie planując i nie obwiniając się. Wszyscy mamy prawo, by uciec i mieć chwilę spokoju, inni zasługują na to, by odpocząć od nas, gdy tylko zejdziemy im z drogi! Wówczas, gdy doświadczymy naszego decydującego, zbawiennego kwadransu spokoju w zakątku ogrodu, powracamy do naszych ogrodniczych powinności. Gdy zrozumiemy, jak znaleźć taki spokój w naszym ogrodzie, wówczas dowiemy się, jak znaleźć spokój – zawsze i wszędzie. Zwłaszcza, gdy potrafimy znaleźć spokój w ogrodzie naszej duszy, nawet jeśli czasami może nam się wydawać, że panuje tam straszny bałagan, wymagający wielkiego nakładu pracy.

Wykonując codzienne obowiązki, staram się pamiętać, by nie zgubić samej siebie. Pamiętać, by dbać o mój wewnętrzny ogród. Te słowa nabierają szczególnego znaczenia zwłaszcza teraz, w tym czasie, kiedy wiosna nie jest dla ogrodników łaskawa. Kiedy trzeba zmierzyć się z ewentualnymi zmianami, zrewidować swoje poglądy. Jedno jest pewne, mój ogród wciąż żyję, nie stoi w miejscu, a zmiany nie są ani złe, ani dobre. Mają takie znaczenie, jakie mu przypiszemy sami. Poza tym, jestem bardzo nieperfekcyjną panią domu. gwizdac Trawa nie przypomina angielskiej. Po cięciu czasem nawet nie zgrabiam, a perz i inne chwasty żyją w niej swoim życiem. A gary w zlewie czasem stoją i czekają, bo ja medytuję, piszę lub mam inne, ważniejsze sprawy na głowie. Jestem byłą perfekcjonistką. Wyleczyłam się z tego... Można... I wszystko w moim ogrodzie ma być z gruntu spójne z jego panią. Pielenie poczeka, bo teraz piszę swój wątek.

Moja wieś położona jest raczej w dołku, w miejscu zwykle dość wilgotnym, z ziemią gliniastą, niezbyt przepuszczalną. Mamy błotko, mamy kamienie. Tylko tabliczki brak „Uwaga ogry!” Stąd wzięła się nam nazwa tego miejsca. 2smiech Panują tu specyficzne warunki, a ja chyba nie do końca opanowałam przystosowanie się do nich, w związku z tym następują ciągłe zmiany. Obecna, bardzo surowa i zimna wiosna jest wielkim testem dla mnie i mojego ogrodu. Dążę jednak do tego, by dostosować się do klimatu, pogody i warunków, a nie rzucać się z motyką na słońce i czasem pracować jak Syzyf. A ja sama? Cóż... Kim jestem, to bardzo trudne, wbrew pozorom pytanie, na które odpowiadam gdzie indziej. Jednak w wielkim skrócie; jestem matką i żoną. Moją pasją jest zielarstwo i w tym kierunku podążam. Nie pielę babki lancetowatej czy mniszka z trawy, bo dla mnie jest to lekarstwo. Czasem zostawiam nawet na niektórych rabatkach. Nie jestem w stanie wyhodować wszystkiego sama, bo to niemożliwe, dlatego posiłkuję się często gotowymi mieszankami ziół.
I nadszedł wreszcie czas na zdjęcia. Daliście radę dojść do tego momentu? Zdjęcia robione staruteńką nokią, której nie wymienię na żadnego smartfona, więc wybaczcie jakość. Aparatu nie posiadam.









Miejsce najbardziej wilgotne w moim ogrodzie. Podniesione dość mocno, a mimo tego, przy ostatnich długotrwałych i intensywnych deszczach stała woda. Z boku wykopana jest niedawno studzienka rewizyjna mojego pomysłu i sytuacja się poprawiła.



Tyle na początek, bo nie samym wątkiem czy ogrodem żyje człowiek. W moim życiu wszystko jest wybieraniem tzw. złotego środka. Taką drogę wybrałam, drogę środka i mój ogród wpisuje się również w ten klimat. W pewnym sensie jest więc też moją drogą środka.


Dziękuję. Do następnego.
Załączniki:
Ostatnio zmieniany: 2017/05/27 09:58 przez whoanita.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Siberia, Amarant, edyta, takasobie, Krzysia, VERA, inag1, chester633, nowababka, Elzbieta ten użytkownik otrzymał 1 podziękowań od innych

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 10:19 #64688

  • Amarant
  • Amarant Avatar
  • Wylogowany
  • Administrator
  • Posty: 1406
  • Otrzymane podziękowania: 2118
Witaj Anito, będę zaglądał jeśli pozwolisz :)
Pozdrawiam
Marek

Markowy Ogródek Hostowo-Żurawkowy
Zaprasza
Ostatnio zmieniany: 2017/05/12 11:19 przez Amarant.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita


--=reklama=--

 

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 10:26 #64689

  • edyta
  • edyta Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1935
  • Otrzymane podziękowania: 1764
Anito, określenie nieperfekcyjna bardzo do mnie pasuje 2smiech . Ale lubię porządek, więc ciągle zastanawiam się jak zrobić, żeby się nie narobić :diabelek . Lubię miec łądnie, ale nie lubię, kiedy ogród jest dla mnie obozem pracy :mur . To prawda, dużo pracuję w ogrodzie, ale ponieważ w pracy zawodowej siedzę, dobrze jest poćwiczyć trochę kości na świeżym powietrzu :P . Ale nie zawsze mi się chce :P .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 10:37 #64693

  • Kalmia
  • Kalmia Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 229
  • Otrzymane podziękowania: 297
Witaj Anito! vishenka

Bardzo mi się podoba Twoje podejście do ogrodowania. Muszę jeszcze tego się nauczyć...

Pozdrawiam serdecznie :)
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 10:42 #64694

  • piku
  • piku Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • "Zielono mi..."
  • Posty: 2421
  • Otrzymane podziękowania: 3562
Ciesze się z twojego Wątku Anito, bo też jestem byłą perfekcjonistką B) . Przystopowałam nieco jak zdecydowałam się na drugi ogród w zupełnie innym miejscu i zupełnie innym stylu B) . Również nie wyrywam wszystkiego jak popadnie, lubię zioła chociaż zielarstwo nie jest moja pasją.
Historia o rozumnym ogrodniku daje wiele do myślenia i pewnie też zostanie mi w głowie na dłużej :)
pozdrawiam z ziemi przodków
Wiesia
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 15:09 #64721

  • Ness
  • Ness Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 870
  • Otrzymane podziękowania: 992
Zacytowałaś bardzo mądre słowa. Jest dokładnie tak, to ogród jest dla nas a nie my dla niego. Szczerze mówiąc, to zawsze miałam takie właśnie podejście do sprawy ogrodowania. Co z tego, że w trawie rośnie mlecz? Tez jest piękny zwłaszcza gdy kwitnie i nie wypielę go stamtąd choćby nie wiem co, bo nie zabiorę przecież pożywienia dla pszczół i innych owadów. Babka? Ma swój niepowtarzalny urok a na dodatek jest świetna na rany (przy dwójce dzieci wiecznie obijających kolana i łokcie jest pożądana). Zielsko odrasta? Co tam, jest tak pięknie, że jeszcze sobie posiedzę i posłucham ptaków i ciszy a wezmę się za nie innym razem. Często oglądając zdjęcia z innych ogrodów miałam wyrzuty sumienia, że zamiast siedzieć czy łazić z aparatem i fotografować wszystko co się rusza i nie rusza mogłabym coś jeszcze zrobić ale przeszło mi w momencie, gdy zaczęłam mieć to moje podwórko z doskoku i tylko latem. Praca pracą ale chcę też tam być, świadomie a nie tylko z nosem w ziemi, jak kurka ;)
Perfekcjonistką nigdy nie byłam i nigdy nie będę i dobrze mi z tym.
Pozdrawiam :witaj
pozdrawiam
Jaguś


Nad rzeczką, opodal krzaczka
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 16:53 #64730

  • Efkaraj
  • Efkaraj Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3134
  • Otrzymane podziękowania: 3248
Anito, ale ja się cieszę czytając te słowa :) Bardzo mi się tutaj podoba, bo i moje ogrodowanie dalekie jest od doskonałości. I dobrze mi z tym :)
Zasiadam pod płotem i czekam na ciąg dalszy :)
Ewa.
Nie możesz biec za słońcem, ale możesz je zawsze nosić w swoim sercu


Spokojna podkrakowska...- zapraszam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 19:23 #64735

  • zielonajagoda
  • zielonajagoda Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 426
  • Otrzymane podziękowania: 877
Prezentujesz baaaaaaaardzo mi bliskie podejście do ogrodowania, robię tylko to co konieczne, wolę przyglądać się co w trawie piszczy niż wyrywać chwasty. I ja lubię ziółka :) , więc przypominam
już czas robić konfiturę z arcydzięgla :)
Pozdrawiam.
...polny za uchem masz kwiatek, duszy rogatej lżej... Pozdrawiam - Iwona.
Półwątek...
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 19:37 #64738

  • whoanita
  • whoanita Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 305
  • Otrzymane podziękowania: 259
Marku zapraszam.

Edyto też lubię porządek. Mój nieperfekcjonizm polega na tym, że trzymam się własnych priorytetów i czasem jedna praca przegra z drugą. Zrozumiałam, że jednak nie umiem się rozdwoić i czasem ta trawa, zmywanie czy pielenie musi poczekać, bo mam na przykład wenę. wink-3 A czasem nie mam sił i muszę poleżeć. Tak, to nie obóz pracy a korona mi z głowy nie spadnie, jak czegoś nie zrobię.

Kalmio, ciągle jeszcze się uczę. Czasem trzeba mi przypomnieć i strzelić w łepek

Wiesiu, nie przystopowałam tak zupełnie sama. Trochę pomogły mi w tym problemy zdrowotne. Byłam zmuszona poniekąd do ustawienia priorytetów.

Jaguś, dokładnie jest jak mówisz. Teraz trawa z mleczami wygląda cudnie. U mnie jeszcze się wysiały niezapominajki. Też fajnie wygląda. A babka na ból ucha jest świetna, zarówno ta z wąskimi liśćmi, jak i szerokimi. Ja ja zwyczajnie zaparzam w mieszankach i piję.

Ewo, a wiesz, że pod płotem, a w zasadzie za ( w zależności z której strony patrzeć) mam ławeczkę? Taka w zasadzie prowizorka, jak mój cały ogród, ale możesz sobie przysiąść całkiem wygodnie.

Ciąg dalszy po weekendzie, bo będzie bardzo zajęty. :) Dziękuję za odwiedziny.

Do zobaczenia.


I Iwonkę witam, co się w międzyczasie wpisała. :) Nie robiłam i nie znam. zdziwko W sumie w ogóle nie używam arcydzięgla. Nawet już w sumie nie wiem czemu, chyba jakieś przeciwwskazanie znalazłam. I chyba można go pomylić z czymś, bo tyle jest podobnych roślinek. Nie mam z nim doświadczeń przyznam, ale chętnie dowiem się czegoś więcej na temat tej konfitury.
Ostatnio zmieniany: 2017/05/12 19:43 przez whoanita.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zanetatacz

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 19:41 #64739

  • sierika
  • sierika Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 747
  • Otrzymane podziękowania: 648
Mam o tyle lżej, że nigdy nie byłam perfekcjonistką..obserwując kilka osób z tą przywarą/ mam odwagę tak to nazwać bo utrudnia a czasem niszczy życie sobie i komuś i permanentnie nie pozwala na zadowolenie/
wiem czym to skutkuje. Dlatego ciesze się, że otworzyłaś wątek..... :witaj w dodatku jest zapowiedź ziołowego zakręcenia hu_rra
Ostatnio zmieniany: 2017/05/12 19:42 przez sierika.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 19:57 #64743

  • whoanita
  • whoanita Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 305
  • Otrzymane podziękowania: 259
Ewo, masz rację. Jest to rodzaj przywary. A gdy coś idzie nie tak, to jest ból, silny stres, łzy, załamanie nerwowe czasami. Tymczasem życie jest pełne niespodzianek, nie zawsze fajnych i wolę się być z tym pogodzona. Nie muszę grać przed innymi, że ze wszystkim daję radę, wszystko ogarniam i wszystko zapinam na ostatni guzik. Nie muszę mieć wszystkiego „naj”. Jak komuś przeszkadza zielsko czy nie skoszona trawa, to mogę zaprosić na pielenie i koszenie. wink-3 2smiech No problem. Gary w zlewie też odstąpię. 2smiech

Do zobaczenia po weekendzie.
Ostatnio zmieniany: 2017/05/12 20:02 przez whoanita.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 20:08 #64748

  • Danusia
  • Danusia Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 1607
  • Otrzymane podziękowania: 1342
Witaj Anito opowieśc cudna tylko nie wiem czy wchodzić bo ja jestem raczej ten trzeci głupiec 2smiech jak siądę to zawsze jeszcze coś znajdę co chciałabym zrobić - nie musiała, bo mnie cieszy wieczne grzebanie w ziemi może dlatego że ogródek nie jest duży.Będę zaglądać jeśli pozwolisz welcome
Danusia

Człowiek jest kowalem swego losu.Może dlatego znajdujemy się tak często miedzy młotem a kowadłem. HORACY
Moje małe szczęścia i porażki
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita, zanetatacz

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 20:37 #64769

  • dobra nuta
  • dobra nuta Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 1040
  • Otrzymane podziękowania: 983
Przeczytałam Anito Twoje słowa z uśmiechem na twarzy :) Bo to jest dokładnie to co wiecznie powtarzam, że trzeba żyć w zgodzie z samym sobą. Mam ochotę to robię, nie mam to świat się nie zawali i nic złego w związku z tym się nie stanie. Dam taki przykład z wczorajszego dnia : cudowna pogoda, wymarzona i tak długo oczekiwana ( ile było planów w głowie rotfl ) a ja kompletnie nic nie zrobiłam, bo się tym ciepłym dniem delektowałam i ładowałam swoje akumulatory. Jedynie obiad ugotowałam a później do wieczora dalej chłonęłam z synem i psami ten dzień. I na pewno nam na długo zostanie w pamięci, bo przecież w końcu poczuliśmy wiosnę hu_rra Wszystko ma swój czas, bez słowa - muszę... najlepsze słowo- mogę, bo chcę to czy tamto w danej chwili zrobić. A dzisiaj z kolei poczułam tę wenę ogrodową i z przyjemnością sobie parę rzeczy zrobiłam. Ale wiesz co, myślę że większość osób tak do tego podchodzi, a nam się tylko wydaje, że jest inaczej. Fajnie, że jesteś :przytulam
pozdrawiam - ania
mój wątek


Jedyną pewną metodą unikania porażek jest nie mieć żadnych, nowych pomysłów. - Albert Einstein
Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. - Albert Einstein
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 20:44 #64775

  • zanetatacz
  • zanetatacz Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 1157
  • Otrzymane podziękowania: 857
Witaj Anito -no cóż podobnie jak Danusia jestem na etapie trzeciego głupca ,więc trochę nauki jeszcze przede mną ,,,,,,ale nie ma nic lepszego jak podglądanie życia ogrodowego ,pozdrawiam
pozdrawiam Żaneta
"Człowiek potrzebuje do życia ogrodów i bibliotek"-Cyceron
zielonozakreceni.pl/forum/ogrody-zielono-zakreconych/5523-597-metrow-zielonosci#54322]
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 22:17 #64810

  • nelu-pelu
  • nelu-pelu Avatar
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Posty: 616
  • Otrzymane podziękowania: 559
A gdzież to się do tej pory podziewałaś?!

Czytam dużo wpisów, rzadko sama coś skrobię, poznaję forumków po tym co piszą, więc... pytam jeszcze
raz - gdzie się podziewałaś? :)

Forum to dla mnie takie dziwne trochę miejsce, pojemne bardzo, jaki przegląd postaw i osobowości!

Dość długo trwało nim zdecydowałam się w nim uczestniczyć, każdy ma jakieś powody,
jak się cieszę, że tu dołączyłam! Będę mogła czytać, oglądać, być w Twoim ogrodzie.

Zrobiłaś mi dużą przyjemność swoim wątkiem.
Pozdrawiam, Nela
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/12 22:28 #64815

  • edyta
  • edyta Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 1935
  • Otrzymane podziękowania: 1764
Przypomniałyście mi, że gnojówki z pokrzyw jeszcze nie nastawiłam krecigl .
Ale mniszki to akurat wyrywam. Nie miałabym wielkich oporów gdyby rosły na trawniku (chociaż niezbyt lubię żółte kwiaty), ale to, że wsiewa się wszędzie :mur . Za to go nie lubię :dry: .
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): whoanita

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/16 20:08 #65519

  • whoanita
  • whoanita Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 305
  • Otrzymane podziękowania: 259
Dzień dobry.
Weekend poza domem, do tego brak czasu i ogród w międzyczasie zarósł. Od poniedziałku nadrabiam zaległości.



Opryskałam jedną zbiedniałą hostę, ale i tak widzę daje radę.




Nie pamiętam jaka nazwa tej paprotki, czy to jest ta Wallicha (czy jak jej tam), ale okrywana dała radę i wygląda dobrze.




:)



Choina kanadyjska kupiona na targach.



Mój zbiorniczek, w którym zbiera się woda gruntowa - prowizorka, ale daje radę.



To jest Zośka - tak mówią na nią moi rodzice od samego początku. Nie wiem czemu, ale tak zostało. Zośka też dała radę, ale okrywana. Nieokrywane Zośki w innym miejscu wyglądają tak samo.



Jabłonki nie zmarzły, ale okrywane były.



Klon tatarski. Mam ich kilka. Uwielbiam je.


Forthegilla major.


Muszę podzielić wpis, bo nie wchodzi tak duży.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysia, VERA, zanetatacz

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/16 20:24 #65524

  • whoanita
  • whoanita Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 305
  • Otrzymane podziękowania: 259

Pomidorki i papryki już w szklarni. Razem. Robię tak od dawna i nigdy nie miałam problemów. I rozsady jarmużu, kalafiora, kapusty, też jeszcze w szklarni.





W ogródku rośnie najwięcej zielska.... Jedyne, co wyszło i nie zmarzło, to szpinak i buraczki, których na zdjęciu nie widać. Posiane dawno, ale dotąd rosły wolno. Może ruszą.




Jagoda ma owocki.




Dzikie miejsce, bez pomysłu. Kilka ostatnich nie wypaliło. Rośnie tam pigwowiec i pod nim poziomki z zielskiem, którego nie dam rady pielić. Z brzegu tylko z grubsza wypielę. Dlatego właśnie nie mam pomysłu, bo to zielsko i te poziomki... A pod samą szklarnią rozłazi się tymianek cytrynowy i szczodrak krokoszowaty. Wyłazi też gdzieś chyba melisa i dziurawiec zauważyłam.


Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): takasobie, Krzysia, VERA, zanetatacz

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/16 20:30 #65526

  • whoanita
  • whoanita Avatar
  • Wylogowany
  • Złoty forowicz
  • Posty: 305
  • Otrzymane podziękowania: 259

Dzikie miejsce, bez pomysłu. Kilka ostatnich nie wypaliło. Rośnie tam pigwowiec i pod nim poziomki z zielskiem, którego nie dam rady pielić. Z brzegu tylko z grubsza wypielę. Dlatego właśnie nie mam pomysłu, bo to zielsko i te poziomki... A pod samą szklarnią rozłazi się tymianek cytrynowy i szczodrak krokoszowaty. Wyłazi też gdzieś chyba melisa i dziurawiec zauważyłam.






Peonia w pąkach.



Świecznica, którą dostałam od... Krysi lub Mirki. Zciemniała. :) Przykryta suchą trawą przetrwała przymrozki. Jedna mi zginęła po zimie. Tej już nie pozwolę.



Bratki dały radę.



To jest rodek nn. Cud, że żyje, zasuszany, zalewany, przesadzany kilka razy. I tadam, będzie kwitł.



Cisy kupione na targach, posadzone przy drodze wjazdowej. Mają młode przyrosty, więc chyba żyją.
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): Krzysia, zanetatacz

Tam, gdzie ogry mówią dobranoc 2017/05/16 20:32 #65528

  • Efkaraj
  • Efkaraj Avatar
  • Wylogowany
  • Moderator
  • Posty: 3134
  • Otrzymane podziękowania: 3248
Też mam pigwowca i wciąż sobie obiecuję, że go wykopię. Ale tej wiosny to go już na bank wykopię. Też mi pod nim wciąż cos zarasta, a jego gałęzie zupełnie nie są zgodne do współpracy :/
Ewa.
Nie możesz biec za słońcem, ale możesz je zawsze nosić w swoim sercu


Spokojna podkrakowska...- zapraszam
Administrator wyłączył możliwość publicznego pisania postów.
Za tę wiadomość podziękował(a): zanetatacz
Czas generowania strony: 0.264 s.