Skóra gleby i parowanie fizyczne po naruszeniu jej struktury
Znalazłam miejsce na łące po wykopaniu róż. Wykopałam tutaj krzaki i naruszyłam glebę. Wystarczyło kilka dni i wszystko dookoła wyschło - trawa pożółkła. Dostęp powietrza i słońca błyskawicznie odwodnił ten fragment.
Obok, dosłownie metr dalej, łąka nienaruszona - koszę chwasty i trawę, ale nie ruszam gleby. I kwitnie kolorowo, jest zielono. Zero żółknięcia.
Zdjęcia mówią same za siebie: ruszona gleba vs nienaruszona.
Co się stało na łące - naukowo:
1. Kapilary poszły w kosmos
Nienaruszona gleba + trawa = sieć mikroskopijnych kanalików-kapilar. One działają jak knot w lampie naftowej: podciągają wodę z głębi w górę do korzeni. Powoli, oszczędnie.
Wykopałam róże. Naruszyłam glebę. Te kanaliki popękały, pozapadały się. Woda z głębi zamiast iść do korzeni - wyparowuje prosto w powietrze. Gleba zaczęła "oddychać" jak rana. Stąd dostęp powietrza bardzo odwodnił to miejsce.
2. Efekt "gołej ziemi"
Trawa i chwasty to parasol + klimatyzator. Cieniują glebę, osłabiają wiatr, spowalniają parowanie. Ściółka z ich korzeni też trzyma wilgoć.
Gleba została naga. Słońce + wiatr = suszarka. Temperatura nagiej gleby jest o 10-15°C wyższa niż pod trawą. Dlatego wszystko dookoła żółknie tylko w tym miejscu.
3. Mikroorganizmy dostały zawału
W nienaruszonej glebie żyją grzyby, bakterie, dżdżownice. One robią "klej glebowy" - glomalina. Klei on cząsteczki w gruzełki. Gruzełki = pory = magazyn wody.
Naruszenie gleby = tlen + słońce zabija 70% mikroflory w 24h. Klej się rozpada. Gleba "opada", zbija się, nie trzyma wody. Pustynia w miniaturze.
Dlaczego łąka obok jest zielona?
Bo jej nie ruszyłam. Kapilary działają, parasol z traw działa, mikroby robią swoje. Wycięcie chwastów "na wierzchu" nie rusza struktury gleby 10-20 cm pod spodem. Dlatego nie żółknie.
Naruszyłam "skórę ziemi". A skóra chroni przed odwodnieniem. Tak samo jak rana na skórze szybciej wysycha.
Refleksja:
To samo dzieje się przy każdym sadzeniu roślin i przy pieleniu. Wystarczy ruszyć glebę szpadlem, motyką czy nawet wyrwać chwast z korzeniem - i otwieramy "ranę" w ziemi.
Na chwilę. Gleba zaczyna oddychać, parować, tracić wilgoć. Dlatego po przesadzaniu czy pielęgnacji grządka zawsze szybciej przesycha niż łąka obok.
Nienaruszona gleba pod trawą działa jak gąbka i termos w jednym - trzyma wodę i temperaturę. Ruszona gleba działa jak sito.
Wniosek mam prosty: im mniej mieszam, tym mniej podlewam. Łąka sama mnie tego nauczyła.