Ela, to miskant Kaskade, lubię go.
Miłka, no piach im sprzyja, w końcu maja palowy korzeń, rdza byc może pojawiła się zza plota ale na kupnych też jest. Przenosi się? spróbuję je dopilnowac tego roku ale przy każdej roslinie obiecuje poprawę

więc nie wiem co z tego wyjdzie, czy starczy sił, zapału....

Trawę zrywaj, jeżowki warto mieć, nie wymarzają, sieją się, niezawodne.
Miro, malwy kocham, trochę dokupiłam nawet, wiesz przymknę oko na tę rdzę a w ogrodzie zostaną.
Mam ponad 30 powojników u siebie, policzyłam w nocy, w myslach oczywiście

jest kilka bylinowych w tym, rosną różnie ale jestem im macochą, złą macochą

to samo z różami, nic nie poradzę jestem leniwa......

Fotka z domem stwarza wrażenie uroczego współistnienia ogrodu i domu, ale to miraz zaledwie, M nie zniósłby, żeby po domu cos pięło się, wspinało, listek pod drzwiami garażu wywołuje zwadę

poza tym taras spróchniał i wkoło domu jest niechlujnie, po prostu
Wczoraj wyłapałam godzinke

i wyniosłam swoje maki, malwy i łubiny do hartowania, dzisiaj też, jak tylko ziemia rozmarznie pójdą w grunt, żeby nie robic tłoku doniczkowego. Nie wszystko sie uda, kilka sadzonek nie rokuje, trudno.
Ela, wspomnienia rozgrzewaja i mają dziwną właściwość podwójnej urody, nawet to co w sezonie było średniej urody teraz zachwyca

Ciekawe jak moje Lankongensy, czy wyjda? wsadziłam w grunt prosto malizny

rudbekię juz mam za sprawa dobrych dusz, jak fajnie, że monardę będziesz mieć znowu, sliczna jest niezaprzeczalnie.