Udało się przebujać bez przymrozku, chociaż spadło do zera.... jeszcze przetrwać zapowiadany w środku tygodnia spadek - i jakby było cudownie, gdyby zośka już nie przyszła... pożyjemy, zobaczymy!
W ogrodzie gra i brzęczy - chociaż głównie chwasty dają czadu, ale jakoś bez stresu przechodzę nad tym do porządku dziennego, przynajmniej pszczoły i trzmiele mają pożytek z jasnoty. Po godzinie wydłubywania mleczy z 'trawnika' też doszłam do punktu, w którym akceptuję ich występowanie....

Alergia skutecznie upupiła plany orki, dało się podłubać tylko z rana i jak już słońce ciut niżej zeszło, a leki zaczęły działać.
Z uporem maniaka wydłubuje pokrzywę i podagrycznik wzdłuż tunelu, chciałam tam sadzić dalie... poddałam się po 1/3 długości, drugą 1/3 przekopał M i też się poddał.... skompostować tego nijak, pół pojemnika na bio zapakowałam i nie byłam w stanie dociągnąć do bramki

Młodzież widząć moją i ojca niemoc, nie dała się już wrobić w pozostałe 1/3.... ani prośbą, ani groźbą, ani przekupstwem
Miłko dziękuję - ciągle długim pstrykam, naprawa poprzedniego lekko nieopłacalna, ciułam więc na nowy...
niespodziewajka w miejscu czosnków główkowatych - ifeon