Tana Toraja - Region w górzystej części Indonezji gdzie piękne widoki zapieraja dech w piersiach. Pola ryżowe "spływające" po stokoach, a pośród nich charakterystyczne dla tego regionu, drewniane domy Toradżów, w kształcie łódek lub jak kto woli rogów bawału...
Ale Toradżowie słyną przede wszystkim z podejścia do śmierci... z ceromonii na które poswięcaja chyba całe swoje zarobione pieniądze.
Dużo by opowiadać, a że moja pisanina jest nie najlepszego gatunku

proszę, poczytajcie sobie lub zobaczcie programy Toradżach.. warto.. a znaleźć ich można naprawdę sporo w przepaścaiach internetu.
My spędziliśmy wsóród Toradżów 3 dni, i razem z naszym przewodnikiem, i dodatkowo z przewodnikiem miejscowym, zreszta z dziada pradziada Toradża, zobaczyliśmy naważniejsze miejsca...
Udało nam sie też być na dwóch ceremoniach - szczęśliwej- poświęcenie domu po remoncie i smutnej- trafiliśmy na ostatni dzień ceremoni pogrzebowej...
Po tych kilku dniach spedzonych tam i po uslyszanych opowieściach, mam wrażenie, że Toradżowie żyja i pracuja żeby zarobić na pogrzeb, a bardziej na ceremonią z nim związaną.
Kiedy umiera członek rodziny pierwszą czynnoscia jest balasamowanie zwłok- za pomocą formaliny( tańszy i bardziej dostępny sposób ale podobno bardziej "śmierdzący', lub tradycyjnie- za pomocą mikstury z ziół ( teraz już jest bardzo mało ludzi którzy potrafią balsamować zwłoki w ten sposób dlatego używana jest formalina)
Zmarłego traktują nie jak nieboszcyka ale jak chorego do czasu ceremoni pogrzebowej czyli przejscia do raju. Podczas oczekiwania na ceremonię, "chory" mieszka razem z rodziną, często za ścianą sypialni np... codziennie dostaje posiłki i papieroska np. "choroba trwa co najmniej rok, a czasem kilka lub kilkanaście lat dopóki bliscy nie uzbierają wystarczającej ilości kasy żeby wyprawić ceremonię. Najwięszym kosztem są bawoły - przynajmniej jeden, a najlepiej 15- koszt jednego od 10.000zl do nawet 80.000 zł
+ koszty jedzenia, picia dla setek ludzi, miejsce pochówku itd. itp...
Bawoły to najwazniejsze, święte zwierze w tym regionie. To on przewozi chorego z ziemi do raju- podczas ceremoni bawoły są rytualnie zabijane, mięso zjadane, a rogi wieszane prze domami na specjalnych postumentach , a ich ilość świadczy o statusie mieszkańców domu. Jeżeli podczas ceremoni pogrzebowej, poświęconych zostanie co najmniej 15 bawołów, przed grobem zmarłego można postawić jego drewnianą podobiznę naturalnej wielkości, zwaną TAU-TAU. Byliśmy w przcowni rześbiarza który takie podobizny rzeźbi.
Toradżowie nie chowaja swoich bliskich w ziemi tak jak u nas. Miejsce pochówku to:
albo jaskinie, często podziemne korytarze ciągną się i ciągna, a wypełnione są setkami trumien lub po prostu koścmi.
albo specjalnie wykute w skałach "pokoje" - im wyżej taki pokój jest usytułowany tym osoba zmarła miała wyżesze poważanie wśród społeczności.
albo w rodzinnych, tradycyjnych grobowcach- wyglądaja jak ich domy..
albo trumny sa wieszana na skałach na specjalnych palach.
a dzieci, które jeszcze nie maja zebów, ponieważ nie zdążyły zrobić nic złego nie musza czekać na ceremonię i chowaja je od razu w dziupli wydłubanej tylko w jednym gatunku drzewa. Drzewo które wytwarza mleczko i karmi dziecko.. Dziupla rośnie razem z drzewem, aż kiedyś wyniesie malucha do nieba...
i zdjęcia...
drzewo z grobami dzieci