Prawda, że proste

.
Tylko nie pokazali, że nowicjuszowi to jeszcze nitka się plącze,
igła nie daje się nawlec, a niby prosty supełek francuski nie chce być taki okrąglutki

.
Ważne jest też dobranie właściwej liczby nitek do wielkości wzoru.
Fizelina rozpuszczalna w wodzie jest dobrym materiałem do rysowania wzoru,
wówczas nie ma znaczenia kolor lub grubość tkaniny - ostatnią łąkę haftowałam
na skrawku odciętym od za długiej, bardzo szczelnej, zasłony.
Listki przestrzenne robiłam trochę inaczej, z pomocą szpilki.
Można znaleźć na YT lekcje po polsku - uczy Haftowa Baba.
Nelu, nie ma sensu tego haftu oprawiać w ramki pod szkło na płasko,
nawet kupiłam ramki z przestrzenią za szkłem,
ale nie pasują mi rozmiarem, póki co wiszą w owalnych ramach - tamborkach z zawieszką,
bukiet jest w grubszej ramce bez szkła.
Wszystkiego można się nauczyć, jeśli się chce, ale trzeba do tego sporo cierpliwości.
Ja cierpliwością nie grzeszę, ale potrafię się w to wkręcić.
Kiedy wyobrażę sobie haftowanie łąki na brzegu spódnicy to mój entuzjazm słabnie,
za duży to już projekt, jak na mnie.

Moja 10 letnia wnuczka Stefania już w ubiegłe ferie zaliczyła pierwsze hafty na tamborku
a tego roku nauczyła się prawych i lewych oczek na drutach,
ale ona jest cierpliwa i lubi taką dłubaninę

.
Jest nadzieja, że rękodzieło nie zaginie

.