Zasypany w Sylwestra, nosił 'Teddy Bear' śnieżną a potem i lodową czapę przez półtora miesiąca i przetrwał w niej największe nocne mrozy w początkach lutego (do -20 °C)
Dopiero odwilż i 3 kolejne dni z 5 °C na plusie pozbawiły go okrycia i sprawiły, że jeszcze jeden mroźny atak, który nam zafundował nocą luty (do -15 °C), spędził już z gołą głową... a potem zaczęło się robić cieplej i cieplej
(fot. 20.02.2026)
Teraz, gdy śniegu już nie ma, nie pozostaje nic innego jak czekanie, aż 'Teddy Bear' złapie wilgoć z podłoża, nawodni się i w geście zadowolenia uniesie liście.