Wiesiu! Wróble też są ważne. Mają coraz trudniej i ich liczebność się zmniejsza. Dobrze, że jedzą w naszych karmnikach. Ja też mam stadko na utrzymaniu
Iwonko, pewnie i u Ciebie już odwilż. Myślę, że dzwońce poleciały gdzieś indziej w ogóle. Teraz na przedwiośniu będzie je słychać. Pięknie świergolą!
Żanetko, podejrzewam, że ptaszyska przewidując mroźną zimę, poleciały tam, gdzie zimy nie było. Najważniejsze, żeby miały co jeść tam, gdzie są.
Ja praktycznie sypię co drugi dzień. I tak nie zjadają. Za to zaglądają do budek. Maciej je oczyścił w weekend. Jedna, ta z najmniejszym otworem, już drugi sezon była niezamieszkana. Ja liczyłam na modraszki albo sosnówki. Jak w tym roku nie będzie amatorów, pewnie będę musiała rozwiercić otwór.
Piękna pogoda była w weekend. Nawet trochę porobiłam. Przycięłam irgę, posprzątałam trochę suchelców, trochę pograbiłam. Choć pracy zostało sporo, już tak jakoś wiosennie się zrobiło. Musiałam pracować w kaloszach, bo pod nogami jeszcze nieco chlupotało.