Dzień dobry, mam nadzieję , że u was ciut cieplej jak na Kaszubach! Wszystko stanęło choć niektóre ciemierniki nie bardzo chcą czekać i nieśmiało rozwijają płatki. Więc ja latam, truchtam, pędzę i nad każdym pochylam się na chwilę

Naboznie pochylam dodam! Już mi ciut strzyka w kręgosłupie..
Isiu, ruszyła i na przekór zimnu jpokazuje co potrafi wiosenka. Jeśli chodzi o ranniki to kupuję zazwyczaj od Pana Hendla- Mister Hepatica, z tym, że stacjonarnie na targach w Berlinie.
Aniu, mówiłam, skarżyłam się nawet głośno, że jak ścisnęła u nas zima to nie chciała odpuścić!. Postanowiła chyba sprawdzić naszą cierpliwość. Dwa miesiące mówiłam do Pawła jest zima musi być śnieg i zimno, w trzecim nie mogę powiedzieć co przez zęby cedziłam. Dostałabym bana

Quintessy rzeczywiście zupełnie inne, ale wszystkie piękne! Więc nie żałuję multiplikacji. Ranniki niektóre już zakończyły kwitnienie, ale część jeszcze strojna jakby na bal się wybierały! Zaskakujące to mocne zróżnicowanie czasu kwitnień.
P.S. Szwajcarek brak, mogłam zadolować, a nie wysadzać do gruntu… Poproszę o mały kawałek raz jeszcze jeśli można.

Monia, no można się pomylić chcąc je oznaczać. Ja bardzo lubię niespodzianki i nie żałuję, że nakupiłam jak szalona.
Na Q. Cherry jeszcze poczekasz bo dalej kwitnie tylko ta jedna i jednej szukam w ogrodzie, czyżby zginęła, a może mam tylko dwie? Nie pamiętam! Mamy jeszcze bodajże 2 Q. Fire i 2 Q. Honey, z których będzie kwitła tylko jedna, więc może za rok, się postara zaskoczyć. W ogóle zauważyłam, że nasze ciemierniki co jakiś czas pauzują, nie giną, ale nie kwitną rokrocznie. No cóż, mają prawo, ja im wybaczam, moja miłość do nich jest wielka. Mam też parę Q. w pojedynczych egzemplarzach, ale nie chcą jeszcze kwitnąć.
To co może po kwiatuszku? A i owszem zakrzyknę za Was
Rozwija się niespodzianka od mojego idola Mistrza Thierrego! Cóż ten człowiek wyczynia w tych ciemiernikach, to się opisać nie da słowami. Zachwycające ciemierniki, mam wrażenie, że nie pokazuje wszystkiego w socjal mediach. Zresztą roku by zabrało to wszystko pokazać. Byliśmy u niego sami, nie przy okazji dni otwartych, był załatany, bo się szykował na takie dni właśnie. Nie był to czas na przemyślane zakupy, gdyż ciemierniki stały już obcięte, ale wiadomo, kto nie ryzykuje nie pije szampana! Thierry znalazł czas, żeby nam pokazać i opowiedzieć o swoim mateczniku, tam były kwiaty, bo wiadomo, nasiona musiały dojrzeć. Cóż to za przeżycie. Nawet mi się udało trochę po francusku, w ogóle go nie znając wyrazić zachwyt. Thierry mówił francuskim angielskim, jakoś sobie poradziliśmy we troje z konwersacją. Dużo informacji zrozumiałam, rozmawialiśmy też o trillliach. Muszę wyjąć laptopa, w jego czeluściach mam zdjęcia z naszej wizyty.
A dzisiaj zobaczyłam, że niewinny mały kwiatek w typie japońskich ciemierników zaczyna się rozwijać, aż mi się buzia roześmiała!
Ach! Och! Zachwycona jestem!
Quintessa Cherry Moniko, kolejna za czas jakiś.
Helleborus Frülingssone
Przepiękna siewka dzisiaj ją znalazłam i to z rabatki z ciemiernikami Ellen Double. Natura się postarała.
Helleborus Pink Galaxy
Torquatus jakiś ewidentnie, tylko bez labelki
Ten też wyszedł Mistrzowi!
I ten, pomilczę, patrząc <3