Już po festynie, wszystkie pierwiosnki posadzone. Wszystkim powiedziałam, że to eksperyment i nie ma pewności, że te pierwiosnki się przyjmą. No bo tak w sumie jest

Na początku wszystkich musiałam namawiać i zaciągać w krzaki. Potem przychodzili ludzie i pytali, czy mogą posadzić. W nagrodę dostawali książkę ogrodniczą lub archiwalne numery Gardener's World. Były osoby , które dostały sadzonkę, ale dosłownie 2-3 osoby. Trochę zmęczona jestem, bo jednak musiłam asystować, podlewać, wskazywać miejsca. Na szczęście był potem torcik na 10-lecie parku. Był pyszny i warto było czekać. Dostałam tez pamiątkową książkę i torbę.
Gosiu! Do wszystkiego można się przyzwyczaić. Przyjęłam decyzję z pokorą. Cieszę się, że będzie cywilizacja wreszcie.
Halinko! Mam nadzieję, że pierwiosnki przetrwają. Powiedziałam wszystkim, że mają odwiedzać swoje pierwiosnki i w miarę możliwości podlewać. Może coś z tego będzie.
No tak
Majeczko! Kolosy już mi się nie zmieszczą. I mniejsze już też są wątpliwe. Ale marzę jeszcze o dwóch, trzech odmianach

Jakoś tak po ludzku ta budowa przebiega. Dość szybko idą i możliwe, że do końca roku nas przyłączą, choć nie rozumiem tego, że ten rewir z pierwszego etapu nie jest jeszcze podłączony.
Soniu! U mnie akurat światłowód udało się wpuścić do domu bezkonfliktowo. Był pomysł, ze przez róże pójdą, ale instalator nie miał problemu ze zmianą trasy, zwłaszcza, że Maciej mu pomógł.
Widocznie orlaja znajduje u Ciebie dobry grunt. Ja też teraz rozrzucam świeże nasiona i kilka nawet wykiełkowało, ale wcześniej mi się nie udało wysiać.
Jak już ta łąka w parku zakwitnie na żółto, to Wam pokażę. na razie to nic pewnego.
Dziś po festynie przyjechał do mnie chrześniak i umówiliśmy się, że wiosną zaczniemy uprawiać ciekawe odmiany papryczek. Już kiedyś uprawiałam, ale się trochę zraziłam, bo przy obieraniu spaliłam sobie opuszki palców, a jedna papryczka Habanero zepsuła mi wielki garnek lecza. Jeśli jednak on będzie te papryczki obierał i dystrybuował, to może być
Na dziś: