Monia! Już pisałam, że to chyba taka odmiana.

Poza tym pamięta chyba ostrzeżenie, że jak nie zakwitnie, to go wydam.

Dzięki, ciesze się, ze zdjęcia Ci się podobają. Mi czasami chce się robić zdjęcia, czasami nie. jestem niecierpliwa więc w czatowni rzadko siedzę, albo w ogóle. Ale jak już jesteśmy w takim miejscu, to ptaki same wpychają się przed obiektyw.
Iwonka! Dzięki!

Masz się czym jarać. Ja nawet jaram się mazurkami w ogrodzie. To tak jakby mili goście przyszli. Ja ostatni raz widziałam muchołówkę żałobną w ogrodzie z 15 lat temu. Masz farta!
Grażka! Sowa to już taka znajoma. Ale dopiero teraz wiemy już, gdzie lubi usiąść, jak nie siedzi w gnieździe. To było dla nas niesamowite przeżycie.
Dzięki za podpowiedź. Mam dolomit, podsypię tym, które zostały.
Gosiu! Widok może i rewelacyjny, ale już się gubię które jakie są. Chcę powstawiać do bazy, ale kiepsko mi to idzie, bo kilka mam pomyłek , kilka to są jakieś komercyjne nowości. Może powoli dojdę do jakiegoś sedna. Szkoda, ze nie mam więcej czasu, by teraz wszystko uporządkować. Potem będą dalie i znów będzie wszystkiego za dużo, żeby to gazowo ogarnąć.

Dziękuję, cieszę się, że zdjęcia Ci się podobają.
Majeczko! Też słyszałam to określenie. Jak zwał, tak zwał, ale to piękne ptaszki są.
Weekend pracowity. Walka z ostatnimi bastionami podagrycznika, wyrównywanie i podcinanie darni przy borderach. Sadzenie ostatnich dalii, cebul (jeszcze mam jakaś kobiałkę drobiazgu)
Dziś dyndanie w hamaku, trochę kończyłam wczorajsze prace. Dwa pomidory zjadły mi ślimaki

Muszę dokupić jakieś flance.
Na dziś: