Hej
Gosiu...

odległość jest faktycznie rewelacyjna, bo to tylko 30 minut rowerem... ja wszystko przeliczam na rower...

w tym połowa Lasem Kabackim...

a mimo to nie jestem w Powsinie tak często, jakbym chciała... a chciałabym raz w tygodniu o! zwłaszcza w gorącym okresie kwitnienia rodków i azalek...

no ale życie i pogoda uparcie krzyżują mi te plany...

i jeszcze muszę się wstrzelić w grafik szkolny a w związku z tym te moje wizyty nigdy nie trwają dłużej niż 2-3h a to mało, malusieńko, gdy się nie tyle spaceruje, co tworzy dokumentację do bazy...

nie pamiętam, kiedy obeszłam całość... to musiało być...

pewnie przed erą Zielonozakręconych...

bo teraz to tylko biegam do Arboretum i z powrotem na rower a na inne działy czasu brak
Ale, ale... w środę byłam w Powsinie ponownie...

i niesamowite, ale wystawiłam swój nos nieco dalej...

niechybnie dzięki temu, że towarzyszyła mi córa... najpierw jednak podążyłam szlakiem rodków i azalii... nie inaczej
I proszę... nawet kwiatuś znalazłam... widzicie?
'Cunningham's White' się jeszcze dla mnie tak ładnie w październiku postarał
A potem znów przywitałam się z azaliami... będę tworzyć temat o ich jesiennych przebarwieniach, więc mus po temu pozbierać materiał... Was, drodzy odwiedzający, też o to bardzo ładnie proszę... foćcie swoje azalki
Azalia 'Koster's Brilliant Red'
Azalia miękkowłosa podgatunek japoński
Azalia 'Christopher Wren'
Azalia 'Pink Mimosa'
Azalia 'Umqua Queen'
Azalia 'Sunte Nectarine'
Azalia 'Raimunde'
Przeszłam się z aparatem po azalkowym rzędzie na tyle szybko, na ile zdołałam... a i tak kończyłam, szarpana za poły z wyrzutem, że ileż można tak stać i stać przy tych liściach
No to ruszyłyśmy z córcią w kierunku inszej roślinności... najpierw zahaczyłyśmy o różankę, gdzie mym oczom ukazało się cudo...

róża o zdrowych liściach, 'Marie Curie' !!! a ja już zwątpiłam, że takowe istnieją, bo moje... szkoda gadać...

kilka dni temu utłukłam 6 gąsienic... no ileż można jeść te róże!
Potem minęłyśmy rzeczkę zdechłych zimowitków
I w końcu zakotwiczyłyśmy na skałkach czyli w dziale roślin górskich... tu się mej Rózi podobało najbardziej... a ja złowiłam aparatem parę języczników
W międzyczasie jednak schowało się słonko i... niestety czas był po temu najwyższy, by opuścić Powsin... jeszcze chwilę tylko pocelebrowałam piękno różanecznika jakuszimańskiego... jakże mi się podoba ta jego głęboka, głęboka ciemna zieleń i ten połysk!
I już naprawdę na odchodne