Elu -jak piszę i zaopiekowanie na bieżąco nie daje skutków ,więc nie rób sobie wyrzutów.....rośliny żyją swoim życiem
Danusiu -moje azalie były 11-letnie

Miłko -ciężka to robota ,ale dopóki dam radę będę to robić tylko dziwnym trafem nie ma kto mi pomóc ,teraz mąż złapał przeziębienie a ja nie chciałam czekać......ja już też ze spokojem podchodzę do porażek ,ale i tak żal zostanie bo wiadomo ,że trzeba zrobić kilkuletnią kwarantannę ,żeby znowu rodki posadzić a najgorsze jest to ,że niby wszystko jest ok a potem nagle krzew usycha

i cała kompozycja idzie do lamusa.
Mrozi porządnie bez żadnej śnieżnej pierzynki rano - 6 ,teraz już -6,5

dobrze ,że obornik trochę ochroni ziemię...rano było biało od szronu