Startują, ale jeszcze nic nie kwitnie. W niedzielę wody dostały i dzisiaj widzę solidny przyrost liści, ale kwiatów wciąż brak

Przy braku domowników zrobiłam też drobne porządki w ogrodzie.
fot.8.03.2026
Ciekawe, czy ktoś ma podobnie do mnie, ale gdy domownicy znikają, bo jadą gdzieś na pół dnia i w zasadzie zostaję sama w domu, to czuję jakiś power do działania. Nikt mi nie trajkocze, nikt mi nie przeszkadza.
W sobotę 7 marca bardzo mnie korciło sprawdzić cebulki lilii. Ziemia rozmarzła i koniecznie musiałam się przekonać, czy kilka odmian przetrwało zimę. Rozkopałam ziemię wokół znaczników i z ulgą mogę powiedzieć, że tak. Te kilka odmian, które sprawdziłam przetrwały zimę.
Z innych ciekawostek - wielbiciele liliowców mnie znienawidzą. W zeszłym roku musiałam wykopać kępę liliowców, ale nie miałam dla nich nowego stanowiska, więc wylądowały w korycie z wodą. Spędziły w nim pół lata, jesień i tą mroźną zimę. Myślałam, że już zgniły i przemarzły, ale nie! Żyją i wypuszczają listki.
Na uspokojenie dodam, że to te popularne rdzawe liliowce.