Janeczko, mogłam wziąć dla Ciebie, jadąc na kiermasz do Sitna, pesto z lebiody,
może miałabyś nieco inne spojrzenie na jej wartość kulinarną, niż Twoja Babcia?

A może i masz, tylko się nie wypowiedziałaś konkretnie, np. fuj albo mniam

.
Iwonko, sangwinarie dobrze oznaczyłam, aby tam już nie kopać niepotrzebnie,
Najwyżej jesienią Ci odkopię

.
Krzysiu, ja też czasem nie pamiętam, co posadziłam i w takim przypadku znaczniki,
czy zagłębione obok małe doniczki to wskazówka, by nie grzebać nieopatrznie.
Zawilce Robinsonia mają większe kwiaty niż ich gajowi kuzyni.
Żaneto, u mnie prawie zaginął pierwiosnek lekarski a było go kiedyś sporo
w dzikim trawniku na końcu działki. Chyba za często się kosi i nie wykształcił nasion.
Ave, u mnie też susza, trochę podlewam, a to dopiero kwiecień.
Siberko, jednak nasz język trudny, albo ja nagmatwałam.
Moja wypowiedź była kontynuację wcześniejszego wpisu,
w którym wymieniłam kupione już tego roku odmiany różanecznika,
Marcel był czwartym z kolei różanecznikiem, ale pierwszym Marcelem

Chociaż piękny jest (widziałaś w wątku odmiany fotki Moni???), więc możesz posadzić i cztery.
W mojej B. znalazłam tylko jeden egzemplarz z jako takimi pąkami.
I tego roku były tu wreszcie inne odmiany niż w poprzednich latach.
Soniu, zawilec Robinsonia przyrasta wolno, u mnie zakwitł po kilku latach.
Nawet już uznałam, że chyba przepadł i kupiłam okazyjnie kolejny raz

.
Dziękuję Ci za instrukcję (i nie tylko) odmładzania jeżówek,
ale wiesz, co innego teoria a co innego praktyka.
Miałam spore dylematy, rozrywając kłącza.
I uznałam, że nie dopilnuję sadzonek w ogrodzie, bo jednak zbyt rozległy.
Ostatecznie sadzonkowałam je do solidnych multiplatów,
przy tej zimnicy miło było dziś robić to w tunelu a i woda do podlewania blisko.
Bardzo lubię tulipany Tarda, to takie małe słoneczka.
Miłko, zawilce w cieniu są zamknięte, kwitną, gdy nie patrzysz

.
W przypadku różowych to nawet lepiej, bo tylko wtedy wiem, które to różowe

.
A tu białe, ale greckie.
Gosiu, nie wszystkie balerinki rosną mi tak bujnie.
Te różowe rozsadzałam, rozdawałam i są w różnych miejscach.
Czerwone już nie, a warunki mają podobne. Białe prawie w zaniku.
To chyba trochę od odmiany zależy. A suszy nie lubią pierwiosnki, oj nie.
Grażko, rzeczywiście, śnieżniki dobrze u mnie rosną i ich cebule nie padają łupem nornic.
Łanów tulipanowych to się raczej nie spodziewam, więdnące z pąkami miewam, podgryzane.
Może u Ciebie dobrze będą rosły pierwiosnki omszone? bo u mnie krótkowieczne

.
Margo, u mnie pierwiosnki japońskie też długo nie są, tak do dwóch sezonów.
Wydaje mi się, że moja sangwinaria wyszła po roku niebytu.
Danusiu, dość już odpoczęliśmy

.
Pierwiosnek nn, z targu, z działek.
Ciekawy, bo z bieli przechodzi w róż. późniejsza odmiana.
Taka zimna i sucha ta wiosna.
W kwietniu trzeba podlewać, wiatry wysuszają dodatkowo ziemię
a teraz jeszcze przymrozki.
Sady zakwitły wcześnie, płatki zbrązowiały, czyżby kolejny rok bez owoców się zanosił?
Nie to, żebym narzekała, od tego się nie polepszy, tak piszę, ku pamięci.
Tulipany kwitną wyjątkowo długo, ten (Foxy Foxtrot)
zaczął się wybarwiać na żółto 4 kwietnia
a dziś wygląda tak

:
I inne doniczkowe: