ewulab napisał:
Ludzie ze wsi uczą się i chłoną nowy świat, a wieśniaki tkwią w XIX wieku. Ja mam pecha, że łąkę obok mnie i najbliższe budynki zakupiła rodzina zacofańców złośliwych, wcześniej mieszkali po drugiej stronie wsi.
Dziewczyny, nie ma powodu do nerwów a tym bardziej do tego, by usuwac tocząca się dyskusję. Od tego jesteśmy dorosli, bysmy potrafili ze sobą rozmawiać, chocbysmy mieli inne zdanie na jeden temat.
Znam taką wioskę, o jakiej pisze Ewa - wypisz, wymaluj to samo. Wiekszość mieszkańców uciekła do Warszawy, lub na Śląsk a ci, co zostali podzieli się na dwa swiaty . Jeden z nich, to wysokie płoty, ostre psy i domofony...w obronie przed tą drugą częścią wsi. Druga bowiem kłusuje, kadnie drewno z lasu, ryby ze stawów, wypala łąki, nie patrząc , że stodoła sasiada stoi tuz przy ich granicy, celne rzuca butelkami w pierwszy lepszy budynek stojacy przy drodze....... Zdewastowane przystanki, w których brodzi się w rozbitych butelkach, grafitti ze słowami, z których, to na k* jest najlżejsze.
Czasem nie mamy wpływu na to, jakie zło serwuje nam swiat... np na to,ze brak jedzenia i wody w Afryce. Możemy brać udział w róznego rodzaju akcjach, wspierać ludzi, którzy chcą to zmienić, ale sami nie jesteśmy w stanie niczego więcej zrobić.
Róbmy więc, co możemy na miarę swoch sił i mozliwości, mając nadzieję, że na zbydleconą częśc świata spłynie jakaś iluminacja.
Usmiech dziewczyny