Nareszcie porządnie popracowałam w ogrodzie. Tylko mnie wkurza, że ta praca to takie zrywy.
Dzisiaj przepiękna pogoda, jutro już zimnica. I planuj tu prace

Ale dzisiaj dzień został wykorzystany w 100%
Zaczęłam od sadzenia bratków, które czekały na to już od tygodnia, bo pogoda i czas nie pozwalał na to.
Jeśli zmian w doniczkach to trzeba było wyszorować schody wejściowe.
Bratki jeszcze wyglądają mizernie, bo to roslinki z marketu, ale wiem, że na pewno się rozrosną.
Potem poszłam sprzątać taras, ale stwierdziłam, że jeszcze zdążę to zrobić, a szybciej trzeba się zająć kompostownikiem.
Zatem przystąpiłam do przesiewania. Urobek to 6 taczek kompostu, z czego 3 poszły na warzywnik, a 3 znalazły się w workach do dalszego wykorzystania.
Jestem padnięta, ale szczęśliwa, że kolejna rzecz wykonana. Gdyby pogoda pozwoliła mogłabym do końca tygodnia ogarnąc resztę.
Jednak myśl, że jutro nie będzie mi się chciało wyjśc do ogrodu w taki ziąb.
Żeby jeszcze nie wiało
Pamiętacie jak sprzątałam spod sosen?
To dzisiejszy widok
Czeka mnie dalsze grabienie.
W zeszłym roku kupiłam sobie miniaturowe borówki do doniczek. Przechowałam je w drewutni, gdzie jest ograniczone światło.
Bałam sie, że nic z nich nie bedzie, ale chyba jest sukces.
Tylko jutro znowu musze je schować przed mrozem
Wszyscy mają mam i ja
A poza tym wiosna
Wydawało mi się, że mam mało krokusów.
Okazało się, że mam większość tych późniejszych.
Maju, jeśli chcesz przywiozę Ci na zlot