Marku zapraszam.
Edyto też lubię porządek. Mój nieperfekcjonizm polega na tym, że trzymam się własnych priorytetów i czasem jedna praca przegra z drugą. Zrozumiałam, że jednak nie umiem się rozdwoić i czasem ta trawa, zmywanie czy pielenie musi poczekać, bo mam na przykład wenę.

A czasem nie mam sił i muszę poleżeć. Tak, to nie obóz pracy a korona mi z głowy nie spadnie, jak czegoś nie zrobię.
Kalmio, ciągle jeszcze się uczę. Czasem trzeba mi przypomnieć i strzelić w łepek
Wiesiu, nie przystopowałam tak zupełnie sama. Trochę pomogły mi w tym problemy zdrowotne. Byłam zmuszona poniekąd do ustawienia priorytetów.
Jaguś, dokładnie jest jak mówisz. Teraz trawa z mleczami wygląda cudnie. U mnie jeszcze się wysiały niezapominajki. Też fajnie wygląda. A babka na ból ucha jest świetna, zarówno ta z wąskimi liśćmi, jak i szerokimi. Ja ja zwyczajnie zaparzam w mieszankach i piję.
Ewo, a wiesz, że pod płotem, a w zasadzie za ( w zależności z której strony patrzeć) mam ławeczkę? Taka w zasadzie prowizorka, jak mój cały ogród, ale możesz sobie przysiąść całkiem wygodnie.
Ciąg dalszy po weekendzie, bo będzie bardzo zajęty.

Dziękuję za odwiedziny.
Do zobaczenia.
I
Iwonkę witam, co się w międzyczasie wpisała.

Nie robiłam i nie znam.

W sumie w ogóle nie używam arcydzięgla. Nawet już w sumie nie wiem czemu, chyba jakieś przeciwwskazanie znalazłam. I chyba można go pomylić z czymś, bo tyle jest podobnych roślinek. Nie mam z nim doświadczeń przyznam, ale chętnie dowiem się czegoś więcej na temat tej konfitury.