Marysiu, Wiesiu, ja też nie myślałam o kapryszeniu wiśni, bo wiśnie w moim ogrodzie przyjechały lata temu z ogrodu, gdzie plonów dawały całe mnóstwo. Z poczatku myślałam, że może to z powodu gliny, bo tam rosły w piachu, ale lata mijają, a one nie podejmują współpracy. Kupiłabym sobie młode drzewko, ale te były tak pyszne, olbrzymie i prawie słodkie, że z nadzieją czekam, aż im foch przejdzie
Wiesiu, może w takim razie moje wiśnie wiosną spróbuję podlać gnojówką z pokrzyw... jak nie zapomnę
Danusiu, z alei różanej też jestem bardzo zadowolona, nawet mój mąż się zachwyca i wciąz powtarza, że to dzięki niemu, w całe lato w ubiegłym roku lał im wodę pod nogi

W nocy mocno lało i wiało, wieje do teraz, ale słoneczko już od rana świeci. Róże straciły nieco płatków, ale jeszcze dają radę
Rozwijają się kolejne liliowce
i pierwsze floksy, wczesne