Wiesiu, a wiesz, w nogi to im nie patrzyłam, wiec nie wiem co z korzeniami, ale możliwe, że to wina ślimaków. Mam od Marysi/nowejbabki białe drobne i w ubiegłym roku kwitły cudownie, a w tym wciąż tylko liście i to niziutko nad ziemią. To pewnie jest tak jak piszesz...
Halinko, różana aleja nadal kwitnie. Hosty powoli oddaję w dobre ręce, poczekam aż coś zacznie zjadać ślimaki luzytyńskie
Żanetko, Ty masz chyba mniej deszczu i pewnie dlatego też mniej szkód ślimakowych, ale cieszyłabym się razem z Tobą, gdyby te zmory sobie poszły
Danusiu, jak zadołujesz kloniki, to na pewno przetrwają zimę bez uszczerbku. Wiosną co najwyżej, można przyciąć końcówki gałązek, jeśli by obmarzły. Ale pod domkiem będą miały cieplutko przecież
Małgosiu, ja nie wiem dlaczego hosty tak bardzo karłowacieją, natomiast mam wrażenie, że z roku na rok coraz bardziej. Nie sądzę, że jest to wina braku dzielenia, bo u mnie właśnie te dzielone szybciej karłowaciały i się taśmiły. Raczej byłabym skłonna uznać, że nadmiar odmian, produkcja wciąż nowych osłabia je dużo bardziej niż brak rozsadzania.
Edytko, paprocie u mnie cały czas błyszczą, nawet te nie błyszczące, znów dziś pada deszcz. Ale nie narzekam. I tak mało co robię teraz w ogrodzie, więc przynajmniej nic mi nie uschnie

A Kloniki u mnie marnie się przebarwiają. Twoje widziałam u Ciebie w wątku, cudownie płonące czerwienią i pomarańczem

Mój Emerald Lace nie dość, że się nie przebarwia, to teraz przypomniał sobie początek sezonu i puszcza nowe przyrosty