Danusiu, było zielono, jest biało, ale Ty o tym wiesz
Aniu, Masz rację, zielonego u mnie dostatek. Mam dużo deszczu co roku i jak do tej pory, tylko przez trzy tygodnie w lecie, nie padał. Tak jest co roku od pewnego czasu i już wiem, że wolę te moje deszcze, niż suszę
Izo, ja nie lubię zimy... może gdybym nie musiała wyjeżdżać z domu w tę śnieżną i śliską, to bym choć podziwiała częściej, ale strach mnie ogarnia jak muszę wsiąść w samochód...
Za kloniki trzymam kciuki, może się jednak przekonają do Twojego ekosystemu
Małgosiu, koniecznie olbrzymki wyeksponuj, one na to zasługują i potrafią się odwdzięczyć
Marysiu, też bym ten czas najchętniej pod pierzyną przeczekała, ale nic z tego, jutro trzeba ruszać do Krakowa.
Jeszcze nie tak dawno o zieleni pisałam... co tam niedawno... wczoraj wieczorem wróciła do domu i było zwyczajnie ciemno, zimno, mokro... a dziś???? Przez dobę nasypało całe mnóstwo śniegu i dalej sypie.
Jedyny plus tego szaleństwa, że wnuki miały naprawdę dobrą zabawę
Chciałabym żeby się już zatrzymało... Jest też szansa, że przyjdzie mróz, bo bardzo często u mnie jest tak, że najpierw pada dużo śniegu, a potem mrozi.
Nie mam więc obaw, że roślinki mi zmarzną, bo wszystko pod grubą warstwą białego.
Otrzepałam rodki i iglaki, bo póki co, ten obecny śnieg nie jest puchową pierzynką. Jest dość ciężki i mokry.