Nelusiu, moja wierna czytelniczko!
Szukam, szukam.
Siberko, dom pojawi się przy okazji fotek ogrodowych. Ciekawe czy Ci się spodoba...

Zbiornik na razie jest jeden. Planujemy jeszcze drugi z tyłu domu, ale to na wiosnę, przy okazji kopania ziemianki i stojący, pewnie przy szklarni, żeby mieć ciepłą deszczówkę do podlewania warzyw (szczególnie pomidorów

) Wymiary szklarni.. a wiesz, że nie pamiętam

2m z czymś, na 3 m z czymś. Potem zmierzę. Co na kasyńskiej górze? Pożyjemy, zobaczymy... Plany są, a co z nich wyjdzie - obaczym.
Monik, o rzeczce nie pomyślałam, ale to extra pomysł! Jeszcze sporo zbocza zostało, więc może go skradnę... mogę?
Dziękuje za interwencję. Mam problem ze zdjęciami. Wstawiane bezpośrednio się kładą, a przesyłanie na Flickr (z którego od zawsze korzystałam) stało się dość niewygodne. No i kicha. Muszę opracować jakiś szybszy, a efektywny sposób publikacji.
Braki uzupełniłam.
Elsi, dziękuję... Kręgosłup już mam strzaskany, a do tego jeszcze kolana - nie wróży to dobrze, ale trzeba walczyć ze słabościami

. Cebule spędzają mi sen z powiek, to że muszę posadzić je do donic stwierdziłam juz dawno, tylko problem z ziemią. Teraz wszystko zmarznięte na kamień. Poczekam jeszcze z tydzień, może mrozy odpuszczą, a jak nie - biorę siekierę
c.d.
Na początku października przyszedł pierwszy przymrozek i roboty trochę zwolniły:
ponadto musiałam poczekać aż
miszczu skończy elewację i ruszyłam ponownie do pracy na początku listopada. Zaczęłam od zamówienia 25 ton gleby (do tej pory czuję ją w kościach...

)
Zaczęłam od rabaty przy oknie (wg planu miał być tam taras, ale stwierdziłam, że szkoda miejsca

)
było tak:
w pracach dzielnie pomagał pies ogrodniczki Kłaczek - zawsze w centrum wydarzeń
efektu końcowego nie pokażę, bo ... nie mam zdjęcia

.... a teraz wszystko pod śniegiem. Zostawię element niedopowiedzenia...
c.d.n.