Nie mogę się zmobilizować do prowadzenia wątku. Wciąż mnie coś przygniata, chyba mam w sobie za mało asertywności.
Czytam u Was, że ogród to odskocznia... jakoś w moim przypadku się nie sprawdza. I choć pogoda dziś cudowna, a ja cały dzień spędziłam na porządkowaniu, to myśli mam zajęte sytuacją za naszą granicą, za drugą stroną ulicy w pracy, gdzie matki z dziećmi przeżywają koszmar wojny, strach o mężów, braci, rodziców. Uciekły dla dzieci, nie dla siebie. Teraz pozbawione wszystkiego, w obcym kraju, stłoczone w miejscach wspólnego pobytu... masakra... przez jednego człowieka, który terroryzuje cały świat...bo świat dla własnej wygody, daje się terroryzować. Jak bardzo historia lubi się powtarzać...
Sprzątnęłam rabatę bylinową. Wykopałam wszystkie rudbekie, które na niej rosły, a w wolne miejsce wsadziłam jarzębinkę 'Autumn Spire'. Będzie tutaj miała dużo słońca, więc liczę na to, że zawiąże owoce i jesienią pięknie się wybarwi.
Dosadziłam też barbulę i zakupioną w biedrze hortensję 'White Lady'
Hortensje w Biedronce są co prawda po 9,99zł, a krzaczki nie odbiegają jakością od ceny, ale wybrałam taką z trzema pędami. Będą ją na pewno przez 2-3 najbliższe lata mocno ciąć, żeby się wzmocniła.
Rododendrony wszystkie ładnie zapączkowane. Na pewno przyczyniło się do tego mokre lat ubiegłoroczne. Wody im nie brakowało.
'Moser's Maroon' dopiero teraz stracił mocno czerwone barwy ubiegłorocznych przyrostów, które przeszły w brązową czerwień
A przy okazji zakupów w B, oprócz hortensji wpadł do koszyka 'Polarnacht'
Co roku wiosną trawnik mam zryty przez krety, ale w tym roku, to już trochę przesadziły...
I tym sposobem, mój ogród wpisuje się w sąsiedztwo krakowskich kopców